Internetowy system pozasądowego rozstrzygania sporów konsumenckich

Ukazała się nowa książka adwokata dr Ł. Goździaszka pt. „Internetowy system pozasądowego rozstrzygania sporów konsumenckich w Unii Europejskiej. Komentarz”. Publikacja ma postać komentarza prawniczego do unijnego rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE nr 524/2013 z dnia 21.5.2013 r. w sprawie internetowego systemu rozstrzygania sporów konsumenckich (rozporządzenia w sprawie ODR w sporach konsumenckich). Tytuł rozporządzenia nie oddaje niestety w pełni treści tego aktu prawnego, ponieważ w gruncie rzeczy jest to rozporządzenie o stworzeniu i funkcjonowaniu, prowadzanej przez Komisję Europejską, internetowej „platformy ODR”.

Prawodawca unijny dokonał nietypowego zabiegu legislacyjnego i technicznego. Nie tylko ustanowił zasady proceduralne pozasądowego rozstrzygania sporów konsumenckich w Unii Europejskiej, ale też stworzył konkretne i użyteczne narzędzie – bezpłatną i powszechnie dostępną platformę ODR (link do urzędowej witryny internetowej platformy ODR). Za jej pomocą można wszcząć postępowanie ADR (Alternative Dispute Resolution – alternatywne metody rozstrzygania sporów).

W książce scharakteryzowano wszystkie regulacje (bezpośrednio i pośrednio) związane ze wspomnianą platformą ODR.

Dzięki tej platformie każdy e-konsument i przedsiębiorca sprzedający w cyberprzestrzeni może podać spór pod rozstrzygnięcie fachowego podmiotu ADR zamiast korzystać z tradycyjnych sądów. Zaznaczyć należy, że sprawy rozstrzyga profesjonalny podmiot ADR. W gruncie rzeczy już sam fakt, że podmiot ADR został urzędowo podłączony do platformy ADR świadczy o jego renomie. Choć spraw nie rozstrzyga zatem tradycyjny sąd, to jednak są one załatwiane przez fachowy podmiot ADR (publiczny lub prywatny).

Internetowa platforma ODR zaczęła funkcjonować w 2016 r., przy czym Polska w pełni podłączyła się do niej w 2017 r. Dotąd na 32743 (prawie 33 tys.) sporów rozwiązywanych za pomocą tej platformy, 882 sprawy zostały zainicjowanych przez konsumentów mieszkających w Polsce (inaczej na to patrząc: zostało wniesionych 662 spraw przeciwko sprzedawcom mającym siedzibę w Polsce). Rozbieżność liczby kupujących i sprzedających z Polski (882 konsumentów i 662 przedsiębiorców) wynika z tego, że konsument z Polski może wnieść skargę nie tylko przeciwko sprzedawcy z Polski. Spór nie musi mieć charakteru międzyanodowego (transgranicznego). W sprawach dotąd załatwionych za pomocą platformy ODR najczęściej konsument i sprzedawca byli z tego samego kraju.

Fundamentalne ograniczenie zastosowania platformy ODR wiąże się z tym, że spór musi być związany z handlem elektronicznym. Spór powinien wynikać z „internetowej umowy sprzedaży lub umowa o świadczenie usług”. Prawodawca unijny określił, że taką umową jest umowa, w przypadku której przedsiębiorca lub jego pośrednik oferuje towary lub usługi za pośrednictwem strony internetowej lub innych środków elektronicznych, a konsument zamawia takie towary lub usługi, korzystając z tej strony internetowej lub innych środków elektronicznych;

Podsumowując, platforma ODR stanowi wysoce oryginalne i nowoczesne rozwiązanie z zakresu informatyzacji podmiotów publicznych. Umożliwia relatywnie proste i łatwe rozwiązanie sporów konsumenckich. Co bardzo istotne, prawodawca unijny wymusił reklamę tej platformy – wszyscy przedsiębiorcy sprzedający w Internecie towary lub usługi są zobowiązaniu do zamieszczenia na swoich stronach internetowej odnośnika do tej platformy, co służy właśnie jej promocji.

Szczegółowe informacje o książce na stronie internetowej wydawnictwa DIFIN.

Media internetowe jako prasa, radio i telewizja

W referacie „Media internetowe jako prasa, radio i telewizja” na konferencji naukowej „Prawo Mediów Społecznościowych” (22 V 2017, Wrocław) adwokat dr Łukasz Goździaszek poruszył problematykę nowych mediów w świetle prawa.

Kilkanaście lat temu pojęcie mediów było w zasadzie jednoznacznie utożsamiane z pojęciem prasy, radia i telewizji. W nieodległej przeszłość te tradycyjne media rozpoczęły prowadzenie działalność w Internecie – powstały e-gazety, a także radia i telewizje internetowe, w tym podcasty i VOD. Wciąż były to jednak tradycyjne media, choć były elektroniczne. Względem tradycyjnych mediów wyróżniała je jedynie postać elektroniczna. Pozostałe elementy (sposób formułowania wypowiedzi i kształtowania treści oraz obróbka redakcyjna) były takie same jak dawniej. Czasami były to media działające jedynie w Internecie, a czasami „obok” tradycyjnych środków przekazu informacji.

Aktualnie zaś mamy media społecznościowe, które w coraz większym stopniu pełnią podobną rolę jak tradycyjne media. Zwrócić należy uwagę, że w wyrażeniu „media społecznościowe” występuje słowo media. Ten wyraz nie jest tam przypadkowo. Nie tylko media społecznościowe mogą realizować podobne funkcję jak tradycyjne media, ale też w świetle prawa mogą być prasą, radiem lub telewizją (usługą medialną).

Działaności w mediach społecznościowych może zatem zostać zakwalifikowana jaka prasa, radio lub telewizja. Kluczowa będzie nie wola internauty, ale definicje legalne z prawa prasowego oraz ustawy o radiofonii i telewizji. Niestety, regulacje prawne nie są w tym zakresie jednoznaczne.

Jeszcze o automatyzacji EPU

Jak wskazano w  poprzednim wpisie „Automatyzacja e-sądu” referatowi adwokata dr Łukasza Goździaszka pt. „Perspektywy pełnego zautomatyzowania elektronicznego postępowania upominawczego”  na „3. Forum Prawa Mediów Elektronicznych” towarzyszyć miało ukazanie się artykułu naukowego o takim samym tytule. Jest już zatem dostępna książka „E-obywatel. E-sprawiedliwość. E-usługi” (pod redakcją  K. Flaga-Gieruszyńska, J. Gołaczyński, D. Szostek). Na stronach nr 223-233 zawiera ona przedmiotową publikację.

Technologia niewątpliwie umożliwia zautomatyzowanie elektronicznego postępowania upominawczego. Podstępowanie to jest zinformatyzowane, ale nie jest zautomatyzowane. Innymi słowy, wykorzystuję się w nim elektronikę, lecz tylko na potrzeby komunikacji oraz kopiowania danych.

Rodzi się jednak pytanie prawne o zasadność wdrażania rozwiązań zautomatyzowanych do sadownictwa. Automatyzacja e-sądu pozwoliłaby na zlikwidowanie szeregu mankamentów trapiących obecnie elektroniczne postępowanie upominawcze. Raczej nie ma barier o charakterze prawnym, które mogłoby stanowiąc przeszkodę w tym zakresie.

Zarzuty związane z dehumanizacją wydają się nietrafione.  Wręcz przeciwnie. Droga do odbiurakryzowania całego sadownictwa wiedzie poprzez zautomatyzowanie elektronicznego postępowania upominawczego. Mechanizm tego postępowania jest wręcz stworzony na potrzeby załatwiania spraw przez komputer, a nie człowieka. Pomimo że mechanizm ten opiera się na mechanizmie zwykłego postepowania upominawczego, a ten funkcjonuje od ponad stu lat. Orzekanie przez komputer może okazać się sprawiedliwsze niż orzekanie przez człowieka (ale nie  w kazdym postepowaniu sądowym, tylko w ramach elektronicznego postępowania upominawczego).

Możliwe są dwa modele zautomatyzowania e-sądu. Nie są to tyle informatyczne modele wdrożeniowe, lecz dwa modele prawne, stanowiące konsekwencję rozumienia podstawy wydawania nakazów zapłaty w elektronicznym postępowaniu upominawczym – czy tylko badania powinna być treść pozwu, głównej pod wzgledem spójności merytorycznej, czy też wydający nakaz zapłaty powinien ocenić zasadność powództwa? O niejasności podstaw wydania nakazu zapłaty najlepiej świadczy zmienność poglądów w praktyczne orzeczniczej w tym zakresie.

Więcej informacji o książce na stronie wydawnictwa pod linkiem: https://www.ksiegarnia.beck.pl/16255-e-obywatel-e-sprawiedliwosc-e-uslugi-kinga-flaga-gieruszynska

Automatyzacja e-sądu

W czasie konferencji naukowej „3. Forum Prawa Mediów Elektronicznych” adwokat dr Łukasz Goździaszek zaprezentował referat pt. „Perspektywy pełnego zautomatyzowania elektronicznego postępowania upominawczego” (3-5 IV 2017, Szczecin). Przewodnią tezę wystąpienia można wyrazić stwierdzeniem: wydawanie nakazów zapłaty w e-sąd powinno zostać zautomatyzowane. Jednak nie w odległej przyszłości, lecz w najbliższym czasie. Prawdopobnie jest to najlepsze, a może nawet jedyne skuteczne, remedium na problemy e-sądu związane z ogromną liczbą pozwów.

Nie są zasadne obawy o dehumanizacje orzekania. Po pierwsze, jest to przecież tylko wydawania nakazów zapłaty, a nie wyroków. Po drugie, nie chodzi o wdrażanie zaawansowanych postaci sztucznej inteligencji (przykładowo wykorzystującej machine learning), ale o zwykły schematyzm. Po trzecie, i to najważniejsze, paradoksalnie wydaje się, że automatyzacja może okazać się bliższa idealnego modelu prawa do sądu niż stan obecny, w którym wprawdzie orzeka człowiek, ale trzeba uwzględnić, że w warunkach masowości.

Z referatem powiązana jest pubilkacja w księdze konferencyjnej, o takim samym tytule jak referat (o samej publikacji niebawem w kolejnym wpisie).